[KOMP]ADANTECH ARK1122
: niedziela 09 sie 2020, 18:16
Reanimacja ARK1122
Potyczkom towarzyszył
"Libiamo ne' lieti calici" – ulubiony fragment z opery „La Traviata”https://www.youtube.com/watch?v=hjB3fOjidT4
Kolega z zaprzyjaźnionej firmy leśnej poprosił o wsparcie, ma kłopoty z instalacją windozy na kompie. Komp jak komp, nawet całkiem fajny, przede wszystkim mały, bez wentylatora (więc cichy) jednonapięciowy w zasilaniu. Mówił, że zaczął instalkę i mu zdechło pod ręcami. Nie ma powodów by mu nie wierzyć, choć brzmi to dziwnie.
No więc cóż, wyartykułował, że ma problem, więc coś z tym trzeba zrobić. Jak się rzekło, to do dzieła...
Podłączyłem co trzeba (monitor, klawiaturę, zasilanie) i … nic. Żadnych oznak życia. Tak przyszło mi do głowy, by zmierzyć napięcie zasilające (szczególnie jak jest to mało skomplikowane działanie gdyż podłączyłem kompa do własnej zasiłki, więc miernik na zaciskach zasiłki pokazał … 0V). Odłączyłem kompa – miernik pokazuje 12V. Zasiłka całkiem inteligentna, bo przy zwarciu się wyłącza, więc dymek z kabelków nie wyszedł.
Rozbiórka nawet nie jest złożoną czynnością, obudowa łatwo się zdejmuje. W środku są w sumie dwie płytki PCB. Jedna to cel dociekań.Obmierzyłem styki złączki zasilającej. Trzy styki i w każdej kombinacji jest zwarcie. Skoro miernik tak twierdzi, trudno poddawać to w wątpliwość.W swojej praktyce przerobiłem kilkaset złączek typu power jack. Statystycznie trafił się jakiś procent fabrycznie nowych, które nadają się do …
Statystyka, jak to statystyka, czasem mówi prawdę. Trzeba to jakoś zweryfikować więc koniecznością jest odłączenie złączki od całości. Skontaktowałem się z kolegą i mówię co i jak. Zgodził się na drastyczne kroki. Mając zgodę idę dalej. I tu jest kilka dylematów moralnych. Chcąc zachować złączkę, to może ucierpieć samo PCB. By nie ucierpiało PCB, to nie należy „cackać się” ze złączką. Wybrałem wariant, gdzie PCB ma większy priorytet → złączkę odciąłem i resztki wylutowałem. W miejsce dotychczasowej wlutowałem inną, nawet footprint pasował, więc nie ma żadnych kombinacji związanych z adaptacją.Prawie zadowolony z postępów włączam zasilanie i … nic się nie zmieniło. Komp dalej zwiera zasilanie. No trzeba jeszcze się potrudzić nad całością. Znaczy, że coś dalej zwiera. Więc pozostaje ściganie po ścieżkach na PCB. Obok złączki jest coś jak dioda SMD, która jest jakby połączona równolegle ze złączem (tak sugerują ścieżki). Lutownica w ruch i dioda jest na stole natomiast zwarcie zniknęło.Miernik potwierdził diagnozę, dioda ma w obie strony około 0,9Ω.Próba identyfikacji: poszła słabo. Marking code g81 prowadzi do jakichś tranzystorów a to element z dwoma stykami. Pierwsza koncepcja, że to będzie dioda zabezpieczająca przed odwrotną polaryzacją nie wytrzymała próby czasu. Po chwili uświadomiłem sobie, że to bzdura. Ja bym dał diodę szeregowo zamiast równolegle. Inny pomysł, że to transil. Ta koncepcja ma ręce i nogi. Zabezpiecza przez zbyt dużym napięciem zasilania. W sumie: jakie to ma znaczenie. Można egzystować i bez transila.
Złożyłem całość do kupy, bo to rozwiązanie typu: działa jedynie w komplecie. Obudowa stanowi jednocześnie radiator dla procka, więc detale muszą być razem. Trochę się natrudziłem, bo raz zapomniałem dołączyć bateryjki od podtrzymania CMOS (bateryjka jest na kabelku dostęp do złączki utrudniony). Drugim razem zapomniałem o kabelku SATA. Suma sumarum w końcu jest w komplecie.Podłączyłem monitor, klawiaturę, myszkę. Odpał … i wszystko działa. Rzeczywiście jest tak jak powiedział kolega: jest niedokończona instalka windozy. Jest możliwe, że całość zdechła w trakcie pracy. Z punktu widzenia prawdopodobieństwa … coś niemożliwego. Zdechł transil na wlocie zasilania po kilkudziesięciu minutach swojej egzystencji (komp jest fabrycznie nowy). Warunki zasilania nie były „nadwyrężone”, był używany zasilacz od kompletu. W sumie detal za kilkadziesiąt groszy zablokował działanie sprzętu za kilkaset złotych. Jakie czynniki zaistniały by doszło do tego co doszło? Choć w sumie jakie to ma znaczenie, ważne jest to, że działa.
Szczęśliwy finał i w sumie to jest istotne. Wygląda trochę inaczej, było złącze z gwintem wystające na zewnątrz. Teraz jest inne złącze. Jak się okazuje wszystko można naprawić.
Potyczkom towarzyszył
"Libiamo ne' lieti calici" – ulubiony fragment z opery „La Traviata”https://www.youtube.com/watch?v=hjB3fOjidT4
Kolega z zaprzyjaźnionej firmy leśnej poprosił o wsparcie, ma kłopoty z instalacją windozy na kompie. Komp jak komp, nawet całkiem fajny, przede wszystkim mały, bez wentylatora (więc cichy) jednonapięciowy w zasilaniu. Mówił, że zaczął instalkę i mu zdechło pod ręcami. Nie ma powodów by mu nie wierzyć, choć brzmi to dziwnie.
No więc cóż, wyartykułował, że ma problem, więc coś z tym trzeba zrobić. Jak się rzekło, to do dzieła...
Podłączyłem co trzeba (monitor, klawiaturę, zasilanie) i … nic. Żadnych oznak życia. Tak przyszło mi do głowy, by zmierzyć napięcie zasilające (szczególnie jak jest to mało skomplikowane działanie gdyż podłączyłem kompa do własnej zasiłki, więc miernik na zaciskach zasiłki pokazał … 0V). Odłączyłem kompa – miernik pokazuje 12V. Zasiłka całkiem inteligentna, bo przy zwarciu się wyłącza, więc dymek z kabelków nie wyszedł.
Rozbiórka nawet nie jest złożoną czynnością, obudowa łatwo się zdejmuje. W środku są w sumie dwie płytki PCB. Jedna to cel dociekań.Obmierzyłem styki złączki zasilającej. Trzy styki i w każdej kombinacji jest zwarcie. Skoro miernik tak twierdzi, trudno poddawać to w wątpliwość.W swojej praktyce przerobiłem kilkaset złączek typu power jack. Statystycznie trafił się jakiś procent fabrycznie nowych, które nadają się do …
Statystyka, jak to statystyka, czasem mówi prawdę. Trzeba to jakoś zweryfikować więc koniecznością jest odłączenie złączki od całości. Skontaktowałem się z kolegą i mówię co i jak. Zgodził się na drastyczne kroki. Mając zgodę idę dalej. I tu jest kilka dylematów moralnych. Chcąc zachować złączkę, to może ucierpieć samo PCB. By nie ucierpiało PCB, to nie należy „cackać się” ze złączką. Wybrałem wariant, gdzie PCB ma większy priorytet → złączkę odciąłem i resztki wylutowałem. W miejsce dotychczasowej wlutowałem inną, nawet footprint pasował, więc nie ma żadnych kombinacji związanych z adaptacją.Prawie zadowolony z postępów włączam zasilanie i … nic się nie zmieniło. Komp dalej zwiera zasilanie. No trzeba jeszcze się potrudzić nad całością. Znaczy, że coś dalej zwiera. Więc pozostaje ściganie po ścieżkach na PCB. Obok złączki jest coś jak dioda SMD, która jest jakby połączona równolegle ze złączem (tak sugerują ścieżki). Lutownica w ruch i dioda jest na stole natomiast zwarcie zniknęło.Miernik potwierdził diagnozę, dioda ma w obie strony około 0,9Ω.Próba identyfikacji: poszła słabo. Marking code g81 prowadzi do jakichś tranzystorów a to element z dwoma stykami. Pierwsza koncepcja, że to będzie dioda zabezpieczająca przed odwrotną polaryzacją nie wytrzymała próby czasu. Po chwili uświadomiłem sobie, że to bzdura. Ja bym dał diodę szeregowo zamiast równolegle. Inny pomysł, że to transil. Ta koncepcja ma ręce i nogi. Zabezpiecza przez zbyt dużym napięciem zasilania. W sumie: jakie to ma znaczenie. Można egzystować i bez transila.
Złożyłem całość do kupy, bo to rozwiązanie typu: działa jedynie w komplecie. Obudowa stanowi jednocześnie radiator dla procka, więc detale muszą być razem. Trochę się natrudziłem, bo raz zapomniałem dołączyć bateryjki od podtrzymania CMOS (bateryjka jest na kabelku dostęp do złączki utrudniony). Drugim razem zapomniałem o kabelku SATA. Suma sumarum w końcu jest w komplecie.Podłączyłem monitor, klawiaturę, myszkę. Odpał … i wszystko działa. Rzeczywiście jest tak jak powiedział kolega: jest niedokończona instalka windozy. Jest możliwe, że całość zdechła w trakcie pracy. Z punktu widzenia prawdopodobieństwa … coś niemożliwego. Zdechł transil na wlocie zasilania po kilkudziesięciu minutach swojej egzystencji (komp jest fabrycznie nowy). Warunki zasilania nie były „nadwyrężone”, był używany zasilacz od kompletu. W sumie detal za kilkadziesiąt groszy zablokował działanie sprzętu za kilkaset złotych. Jakie czynniki zaistniały by doszło do tego co doszło? Choć w sumie jakie to ma znaczenie, ważne jest to, że działa.
Szczęśliwy finał i w sumie to jest istotne. Wygląda trochę inaczej, było złącze z gwintem wystające na zewnątrz. Teraz jest inne złącze. Jak się okazuje wszystko można naprawić.